Miło mi się robi, gdy słyszę komplement „ładne zdjęcia” odnośnie naszych filmów.
Ostatnio komplement taki pojawił się w odniesieniu do spot’u o bursztynie, a w szczególności do zdjęć na plaży. Zwracam na to uwagę z 2 powodów: po pierwsze, żeby się pochwalić, a po drugie – jako twórca wiem, że owy „ładny” wynikowy obrazek to nie tylko zdjęcia. Myślę, że zdjęcia to tylko 50% końcowego efektu…
Zanim napiszę co stanowi pozostałe 50% muszę przyznać, iż wiem, że niewielu ludzi to obchodzi
. Ludzie nazywają to po prostu zdjęciami i tyle – chcą oglądać obrazek, a nie zastanawiać się jak został zrealizowany. Ale cóż – uznałem jednak, że fajnie będzie uświadomić ludzi (choć pewnie większość już o tym wie), że to nie tylko obiektyw wycelowany w aktora i odpowiedni kadr wystarczy, żeby „zrobić robotę”… Te pozostałe 50% bowiem, to praca przy komputerze.
Nie oszukujmy się – ten piękny wschód słońca w bursztynowym spot’cie to nie wynik naszego ślęczenia na plaży i zaklinania chmur, aby na chwilkę odsłoniły słońce tak, żeby promienie budzącego się słońca spłynęły na surowy brzeg Gdańskiej Zatoki. Nie mielibyśmy na to ani czasu, ani chęci. To czysty komputer. A oto dowód. Przed i po obróbce:
Ale oszustwo! A to kolejne:
I tak samo: to nie powalająca uroda Karoliny i jej nieziemskie oczy sprawiły, że scena w garderobie jest taka, jaka jest… a komputer. Oto dowód – kolejne etapy obróbki komputerowej:
To tyle ode mnie – a więc następnym razem zanim bezmyślnie wypowiecie słowa „ładne zdjęcia” ugryźcie się w język, przełknijcie ślinę, pójdźcie po rozum do głowy, po czym powiedzcie zgodnie z prawdą: „naprawdę dobrze skręcony materiał źródłowy, który później posłużył ci do obróbki cyfrowej i korekcji kolorów, dopiero w wyniku których ten obrazek jest taki… ładny„.








dodał:
Kategorie:
Tagi: 

/rating_off.png)

/rating_on.png)




