No, nastał w końcu 1 lipca. Roboty rzuciliśmy, kupiliśmy zapas żarcia na pół roku, zapuściliśmy wąsy i od teraz możemy całkowicie poświęcić się wfkalinie. Pierwszy dzień w nowej pracy był pełen atrakcji. A zaczął się wcześnie rano… o 4:40…
O tej godzinie bowiem wstałem z łóżka. Szybko zjadłem i udałem się na lotnisko. O 6:30 mieliśmy z Łasicem lot do Krakowa. A lecieliśmy tam, żeby zrealizować nasze najnowsze zlecenie. Szczegółów zdradzać póki co nie będę. Ważniejsze jest to czym lecieliśmy! A lecieliśmy super hiper odlotową maszyną Jetstream J32 (na rysunku obok)! Prawdziwe cacko latające pod banderą linii JetAir. Było super. Samolot pędził z prędkością 500 kilometrów na godzinę, 6000 metrów nad ziemią. Przecinaliśmy nieboskłon jak przecinak. Nie oglądaliśmy się za siebie. Zapierający dech w piersiach lot, wspaniali ludzie.
Do Gdańska wróciliśmy o 18:00. Niezły numer: wyjeżdżamy do pracy o 6:00, wracamy o 18:00. A przecież byliśmy w międzyczasie na drugim końcu Polski! Niezapomniane przeżycie…
Tak – to był mój pierwszy lot samolotem
. Jeszcze muszę tylko w góry pojechać i te upokarzające pierwsze razy będę miał już za sobą.
Z innej beczki - póki co Mema odłożyliśmy na półkę. Niech czeka na lepsze czasy. Ale w żadnym wypadku nie spoczywamy na laurach – opracowaliśmy niedawno szczegółowy treatment do nowego filmu. Będzie to horror. Super klimat, bardzo straszny i naprawdę niski budżet. Tytułu zdradzać póki co nie będę. Jest też konkretny plan na ten film, ale go również teraz zdradzać nie będę – a żeby nie zapeszać. Przed nami napisanie scenariusza. Jak tylko coś nowego pojawi się w tym temacie – damy znać.
To tyle. Zabieramy się do roboty.


dodał:
Kategorie:
Tagi: 
/rating_off.png)







/rating_on.png)




